8 rzeczy, dzięki którym pracuje mi się lepiej …

Nie jestem za tym, byśmy wyjeżdżali do pracy za granicę  „za chlebem”. Jestem za tym, by w kraju zarobić tyle, by żyć z poczuciem bezpieczeństwa finansowego. Wyjeżdżamy z różnych powodów, najczęstszym są finanse.

Nie jestem za tym, by zostawiać rodzinę, na dwa tygodnie, miesiąc, dwa lub trzy w Polsce a samemu pracować w innym kraju wśród ludzi nam nieznanych i często mentalnie innych. Ale jeżeli tak zdecydowaliśmy i chcemy lub musimy pracować w charakterze opiekuna w Niemczech, to co zrobić, żeby pracowało nam sie lepiej?

Kiedy wyjeżdżałam do pracy jako opiekunka osób starszych pierwszy raz kilka lat temu, byłam tak samo przerażona, jak niejedna z was. W 2012 roku nie było aż tylu informacji w internecie o charakterze tej pracy. Nigdy nie zapomnę, jakie przerażenie mnie ogarnęło, kiedy przeczytałam o pracy opiekuna osób starszych na blogach. Chciałam prawdziwych relacji z pracy, to miałam. „Niewolnica”, „służąca”, „wykorzystywanie”, „złe traktowanie”, przewijało się przez blogi.

Wyjechałam. Sprawdziłam, wypraktykowałam, piszę … . Bywało ciężko. Nieraz były łzy. Byłam w obcym kraju, z obcymi ludźmi, daleko od rodziny. Byłam sama. Wiele rzeczy musiałam zrozumieć, przerobić w sobie, wypróbować i zaakceptować. Wiele trudnych rozmów przeszłam z podopiecznymi i ich rodziną.

Niektórzy z was mówią, że blefuję, gdy piszę, że dobrze mi się pracuje. „Jak można lubić tę pracę pracując u Niemca?”, „Jak można lubić tę pracę pracując ze staruszkami ?”- słyszę.

Odpowiadam: Pracuję z człowiekiem, osobą, która jest często chora, starsza, nieraz pogubiona.

Pracuję z osobą z niepełnosprawnością, którą często doświadczyło życie. Pracuję z osobą, która traci pamięć. To jest CZŁOWIEK.

Mówicie: „No dobrze. Wierzę Ci. Ale jak mam pracować, by pracowało mi się lepiej?”.

Siadłam, przeanalizowałam, piszę … .

Wymienię 8 rzeczy, 8 punktów, wyciągnęłam 8 wniosków, które według mnie są najważniejsze, by osoba wyjeżdżająca za granicę w charakterze opiekuna, nie cierpiała wewnętrznie, by mogła odnaleźć siebie w tej pracy, by znalazła sens tej pracy.

Wnioski te są moją i tylko moją opinią w oparciu o moją pracę, moje doświadczenia, moje obserwacje, moje przeżycia, rozmowy z podopiecznymi, z innymi opiekunami i zmiennikami. Każdy/każda z Was może mieć inne opinie.

1. Sprawdzam firmę. Czytam umowy. Pytam o stan podopiecznego. Pytam o ważne kwestie.

Firmę, w której mam zamiar pracować sprawdzam w internecie. Czytam opinię opiekunek na forach i w grupach opiekunek. Pytam samych opiekunek. O firmach niemieckich też można wyczytać w internecie na stronach niemieckich. Jeżeli mi coś nie pasuje od samego początku, szukam dalej.

Czytam umowy przed jej podpisaniem. Nieważne, że ktoś „stoi mi nad głową”. Czytam punkt po punkcie i pytam o niezrozumiałe, niejasne kwestie w umowie. Przed wyjazdem pytam o stan podopiecznego. Jeżeli na miejscu pracy stan zdrowotny podopiecznego nie zgadza się, wyjaśniam to z firmą.

2. Ćwiczę niemiecki.

Nie wyobrażam sobie wyjazdu za granicę do pracy bez podstaw znajomości języka obcego. Czy osoba 40-letnia, 50-letnia, 60-letnia może nauczyć się podstaw języka niemieckiego? Oczywiście, że może.

To tylko nasze, nie służące nam, przekonania, że na przykład „jestem za stara”. Znam dobrze język niemiecki, ale wciąż chodzę z karteczkami oraz długopisem i zapisuję sobie nowe słowa oraz wyrażenia. Jestem wzrokowcem, więc samo zapisanie utrwala słowo w mojej głowie. Jeżeli nie, w chwili wolnej, wyciągam z kieszeni karteczki i utrwalam słowa. Jeżeli ktoś wyjeżdża bez znajomości niemieckiego, niech weźmie książkę, podręcznik, niech słucha i czyta. Nauczy się. Daję słowo.

3. Nie czuję się ofiarą.

Nie czuję się gorszą, niewolnicą i służącą. Jestem Polką i pracownikiem. Jestem osobą, która czuje, przeżywa, ma swoje emocje. Jeżeli wyjeżdżałabym z przeświadczeniem, że jestem gorszą, tak mogą mnie traktować inni. Jeżeli wyjeżdżałabym z przeświadczeniem, że jestem ofiarą, bo nękał mnie mąż czy pracodawca, to czas, by zmienić to poczucie. Czas zadbać o siebie. Czas skończyć z takim przekonaniem.

4. Jestem na „tak” nie na „nie”.

Jeżeli mój podopieczny lubi wyjeżdżać, zwiedzać, robić zakupy i tak spędzać czas, nie mówię nie. Pomagam, wyjeżdżamy, zwiedzamy, robimy zakupy. Dostosowuję się, ale dbam o swoją przerwę i czas odpoczynku. Jeżeli podopieczny przegina, umiem już odpowiedzieć asertywnie.

5. Dbam o sprawność fizyczną i psychiczną.

Biegi, spacery, wyjścia na świeże powietrze, wyciszenie, czytanie książek, realizacja swojego hobby, to podstawa, by zachować sprawność fizyczną i wzmacniać się psychicznie.

6. Mam poczucie sensu, celu.

Praca poza granicami kraju, rozłąka z rodziną, niech ma jakiś sens, cel. Ale nie tylko materialny. Chcesz zwiedzić jakiś kraj? Jedź, nie czekaj na lepszy moment. No dobra, teraz przy koronawirusie, należałoby się wstrzmać. Źle ci się mieszka, chcesz poprawić standard swojego życia, zrealizuj swój plan. Zawsze marzyłaś o firmie, popracuj, zarób, zrób biznesplan. Działaj. Działaj w pracy, na ile możesz. Przygotuj się.

Wyjechałam po to, by rozejrzeć się na rynku pracy w Niemczech. Wyjechałam, kiedy rząd mówił o „obywatelskich emeryturach” dla osób z mojego rocznika. Celem stało się przepracowanie 5 lat (60 miesięcy), które wymagane jest w Niemczech do przyznania mi praw emerytalnych. Celem stało się swobodne porozumiewanie w języku niemieckim. Dzięki pracy jako opiekunka powstał mój blog, który mnie samej pomaga i pomaga też Wam w pracy i za to mi dziękujecie. A ja się z tego niezmiernie cieszę.

Obecnie moim celem jest wykorzystanie mojego doświadczenia w pracy w Niemczech z osobami starszymi, chorymi i z niepełnosprawnością w Polsce. Myślę, że w najbliższym czasie zrealizuję ten cel. Na razie pracuję jako wolontariusz w hospicjum w moim miejscu zamieszkania. Mam cele, znalazłam sens pracy jako opiekunka w Niemczech, by nie czuć straconego czasu czy straconego życia.

7. Jestem pewna siebie i mam poczucie własnej wartości.

Nie zawsze tak było. Rozpoczęłam pracę w Niemczech jako osoba niepewna siebie. Zagubiona. „Poszukiwałam siebie”. Tego czego chcę. Tego, jak chcę się czuć. Jak chcę, żeby wyglądało dalsze moje życie. W ciszy i spokoju (starsi nie słuchali radia i telewizji w ciągu dnia, tylko wieczorem), z dala od rodziny, w moim pokoju w pracy, dzięki książkom rozwoju osobistego, książkom z działu psychologicznego, rozmowom ze starszymi ludźmi, odnalazłam siebie. Swoją pewność siebie, tego jaka jestem, jakie mam wartości i pozytywne cechy. Przez to wzrosło moje poczucie własnej wartości.

8. Mam szacunek, życzliwość i dobre nastawienie.

Zauważyłam, że ludzie są spragnieni życzliwości. Czy to Polacy czy Niemcy. Nawet te „wampirki energetyczne” i osoby z trudnym charakterem. Pokonuję ich swoją życzliwością, uśmiechem i dobrym nastawieniem.

Gdybym teraz jechała do podopiecznego z nastawieniem, że jest tym „złym Niemcem”, wykorzysta mnie, zniszczy, upokorzy, to od samego początku przekreślałabym nasze dobre relacje. A co, jak ten podopieczny byłby taki „zły”. Zrezygnowałabym i szukała nowego podopiecznego.

Życzliwa, empatyczna, to nie znaczy, dająca sobie wchodzić na głowę, czy sobą pomiatać. Życzliwa i asertywna. Empatyczna i konkretna.

Nie jestem idealna. Nie ma idealnych firm i pacjentów. Nie ma idealnych miejsc pracy. Popełniam błędy i ponoszę porażki. Miejsca i ludzie są różni. Ważne, by być na tyle silnym, świadomym, pewnym siebie, by w razie problemów, nie bać się obronić i poprosić o pomoc.

Miałam ciężkie chwile i ciężkie lata. Chorowałam, cierpiałam wewnętrznie, czułam lęk i strach. Lecz szukałam … . Dzisiaj usłyszałam pytanie od znajomej „- Co zrobić, by nie czuć bólu istnienia. Czy miałam coś takiego”. Miałam. Mam nadzieję, że uda mi się oddać to, co czułam przed laty, pisząc tu.

W tym roku na tym blogu chciałabym Wam pokazać tę część mnie, MOJĄ DROGĘ, długą drogę do dobrego samopoczucia, spokoju i świadomości, że jest DOBRZE. Chciałabym wam opisać, jak to było, że w pracy tak wymagającej, wśród starszych schorowanych ludzi usłyszałam siebie od wewnątrz.

Będą to artykuły z serii „ODKRYWAM …”. Kto chce dowiedzieć się o mnie więcej, zapraszam do siebie, by przy kubku gorącej kawy „porozmawiać” o życiu, również o moim.

Z pozdrowieniami

Krysia

P.S. Już jest! 🙂 Okienko newslettera na blogu, w zakładce po prawej. Jeżeli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu, wypełnij formularz newslettera.

4 thoughts on “8 rzeczy, dzięki którym pracuje mi się lepiej …

  • 14 marca, 2020 o 7:29 am
    Permalink

    Pani Krysiu, świetnie napisane, utożsamiam się z Panią od początku kiedy tylko natrafiłam na Pani Bloga, powtarzam że każda praca , każdy zawód ma dobre i zle strony, też pracuję jako opiekunka – Pani to doskonale określa jako asystent i codziennie staram się robić coś dla siebie , dla ducha i dla ciała dlatego jestem spokojna, a to ma ogromny wpływ na pracę. Lubie swoją pracę, rozmowy z starszymi doświadczonymi ludźmi, uczę się od nich pokory, cierpliwości. To wszystko wzbogaca mnie i nie czuję się absolutnie jako służąca. Koleżanki mówią Ty to masz szczęście do podopiecznych , do rodzin – nie , to jest moje pozytywne nastawienie i branie dużo dla siebie, jak mam las za domem to tam codziennie biegam i słucham śpiewu ptaków, jak mam rzekę to upajam się jej biegiem, a to daje mi poczucia mojego wewnętrznego spokoju i możliwości przemyślenia wielu swoich spraw. Pozdrawiam ,

    Odpowiedz
    • 14 marca, 2020 o 5:28 pm
      Permalink

      Witam, pani Aniu, jaki wartościowy komentarz. Dziękuję za niego. Mówię na siebie też opiekunka, choć moje stanowisko to asystent, gdyż asystuje osobie niepełnosprawnej w ich życiu. Nieraz jest to osoba starsza i niepełnosprawna zarazem, więc jestem opiekunką i asystentem w jednym. Mam doświadczenie też jako opiekunka osób starszych. W Polsce mamy już też asystentów rodziny i osób z niepełnosprawnością. Mniejsza z tym. Ważne jest, że są osoby, tak jak Pani, które fajnie ułożyły sobie tę pracę. No właśnie i to powiedzenie „Ty to masz szczęście do podopiecznych, do rodzin”, też słyszę. A my jednak wiemy, że to jest również wypracowane podejście, nastawienie czy metody pracy. Pozdrawiam serdecznie.

      Odpowiedz
  • 14 marca, 2020 o 8:36 pm
    Permalink

    Tak czuję, źe mamy podobne podejście do wielu spraw. Bardzo lubię ” poczytać ” Pani blog. W jednym z postów wspomina Pani o książkach o demencji, starości . Proszę o polecenie wartościowych tytułów nie
    koniecznie ‚ bardzo medycznych ” . Zyczę spokojnego przejścia przez kryzys korona wirusowy. Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    • 16 marca, 2020 o 2:28 pm
      Permalink

      Witam pani Aniu, też tak czuję :). Polecam z całym sercem książkę „Co radzi lekarz. Choroba Alzheimera” pod redakcją Ronalda Petersena. Wypożyczyłam ją z biblioteki, ale widzę, że można ją zamówić online. Tę książkę wyróżnia to, od innych, że zawiera niezbędnik opiekuna, w którym są bardzo praktyczne wskazówki, dla opiekunów, jak sobie radzić w konkretnych sytuacjach, na przykład podczas agresji podopiecznych i jest podanych kilka sposobów. Rady do zastosowania od zaraz. Inne książki: „Koniec Alzheimera” Amy Berger czy „Wygraj z Alzheimerem” Dale Bredesen, gdzie są przykłady prawdziwych historii pacjentów. Jednak polecałabym pierwszą książkę. Pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.