Bieganie – to lubię

Jestem zwolenniczką porannego biegania, ale nie wczesnego wstawania. Mój organizm najlepiej pracuje w godzinach porannych, ale nieraz ciało i umysł się buntują i nie chcą wstać. O moim idealnym poranku piszę tutaj.

Zawsze lubiłam biegać. Ale zawsze miałam wieczne wymówki: a to zmęczona, a to za dużo pracy, a to brak czasu, a to przeziębienie. Kto też tak ma? Gdy dzieci były małe, biegałam z dziećmi podczas zabaw lub spacerowałam.

Po 40-tce przybyło mi kilka kilogramów. „Bieg pomógłby mi na zrzucanie zbędnych kilogramów” – myślę sobie, ale „ Żeby tak bardzo mi się chciało, jak mi się nie chce”.

Wyjechałam do pracy pierwszy raz jako opiekunka osób starszych na dwa miesiące podczas wakacji do Ulm. Pan H., którym się opiekowałam, mieszkał z żoną, dlatego między godz. 20.00-21.30 miałam możliwość wyjścia, by pobiegać.

Biegając poznawałam nowe malowicze zakątki Ulm. Teren był górzysty, więc gdy zdobyłam następną górkę czułam satysfakcję.

Do biegu porannego przyzwyczaiłam się będąc u kolejnej osoby starszej. Pan był w miarę samodzielny i mogłam biegać między 6.30-7.00. Miałam motywator, dużego psa podopiecznego, którego wyprowadzałam, robiłam z nim krótką rozgrzewkę, pozostawiałam w domu i biegłam znowu. Nieraz mi się nie chciało wstawać, ale pies cierpliwie czekał, więc głupio mi było mu odmówić.:)

Gdy jestem w domu w Polsce i są wakacje a wszyscy śpią, tak jak teraz, ciężko mi zwlec się z łóżka. Albo podczas słotnej jesieni lub mroźnej zimy. Jest trudniej.

Lubię to świeże powietrze wcześnie rano. Spokój. Ciszę. Nasze jezioro i promenadę. Las. Piękne tereny do biegania.

Gdy biegam ustawiam się na pewien poziom przeżycia danego dnia. Mój ulubiony proboszcz, którego już z nami nie ma, napisał w swojej książce, że wstawanie o 4.00 – 5.00 rano (tylko wtedy miał czas oraz ciszę) i czytanie Biblii w swojej bibliotece dawało mu energii i siły na cały dzień. Mnie energii i siły daje poranny bieg. I nie ten wieczorny, tylko właśnie ten poranny. Działa jak poranna kawa.

Biegając nastawiam się pozytywnie. Nawet jak wiem, że to będzie trudniejszy dzień, mam więcej siły, by sprostać obowiązkom i problemom.

Biegając wyrabiam w sobie dobry nawyk, systematyczności i konsekwentnego realizowania postanowień, cieszę się z tego, jestem weselsza.

Biegając zyskuję wiarę w siebie, że to co robię, idzie w dobrym kierunku, bo moje samopoczucie jest lepsze.

Biegając wpadają mi nowe pomysły na życie, jak chociażby ten z pisaniem bloga.

Biegając lepiej radzę sobie z podopiecznymi i ich różnymi humorami oraz charakterami, bo jestem pewniejsza siebie i zyskuję oprócz siły zewnętrznej, również tę wewnętrzną.

Biegając wyrabiam sobie mięśnie nóg, a to przy transferze podopiecznego jest bardzo ważne.

Biegając wcześnie rano przy każdej pogodzie mój system odpornościowy jest sprawniejszy, mniej choruję.

A Wy co zyskujecie?

Zachęcam Was, drodzy Czytacze, do biegania lub jakiejkolwiek systematycznej aktywności. Tutaj piszę o spacerach. W naszej branży opiekuńczej jest to szczególnie ważne.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *