O nastrojach podopiecznych

W poprzednim wpisie pochwaliłam Evę. Ale coś ta moja Eva nie miała humoru dziś rano, gdy szykowała się do pracy. Ostatnio boczy się częściej i nie wiadomo, o co jej chodzi. Dziś piątek i zamiast cieszyć się, że po południu zaczyna weekend, a w sobotę nie musi wstawać tak wcześnie rano do pracy, ma wolne dwa dni, to się boczy. I szepce coś sobie pod nosem. Eva bardzo niewyraźnie mówi. Niemki-opiekunki też nie zawsze ją rozumieją, a dla mnie jest to problem podwójny, bo jestem obcokrajowcem. Gdy Eva nie ma humoru, mówi jeszcze bardziej niewyraźnie. Kiedyś na początku mojej pracy jako opiekun przejmowałam się takim zachowaniem i od razu myślałam, że to ja coś źle zrobiłam, powiedziałam lub zrozumiałam. Wiecie, obcy język, różne formy wymowy, różny akcent, nowa praca, nowy podopieczny, różnie to może być. Czytaj dalej

Zmieniłam pracę ….

Dużo się działo ostatnio w moim życiu zawodowym. Po urlopie z nowymi postanowieniami zaczęłam bardzo intensywnie rozglądać się za nową pracą. Ponad dwa lata temu po rocznej pracy z osobą starszą, powróciłam myślami sprzed dwudziestu lat i poczułam, że dobrze czułabym się w pracy z osobami niepełnosprawnymi. Kiedyś po maturze ktoś mi odradził studia pedagogiki specjalnej a potem pracy z osobami niepełnosprawnymi. Ten ktoś był dla mnie autorytetem, osobą, która od lat pracowała w tzw. szkole specjalnej i posłuchałam, porzuciłam temat. Czy dobrze? Temat powrócił po 25 latach. Czytaj dalej

Niedziela nie zawsze jest niedzielą u naszych podopiecznych

 

 

 

 

„W rodzinie Zagórskich celebrowano weekendy. Helena, gdy przeszła na emeryturę, starała się tak planować tydzień, by nie zostawiać sprzątania na koniec tygodnia (…). W sobotę piekło się ciasta i zwykle w domu pięknie pachniało (..) W końcu była niedziela. Czas dla rodziny. Na rozmowę, podsumowanie tygodnia, snucie planów, marzeń, dzielenie się obawami (…).”

To jest fragment z książki Krystyny Mirek, trzeciej części sagi rodziny Zagórskich z cyklu „Jabłoniowy Sad”. Książka lekka i przyjemna. Polecam.

Czytając ten fragment pomyślałam o mojej D. Pisałam trochę o niej tutaj. Czytaj dalej