Jak Niemki czują się w tej pracy

Pracuję w firmie niemieckiej, wraz ze mną pracują Niemki. Jesienią wdrażałam do pracy kilka Niemek, bo moja Młoda podopieczna z niepełnosprawnością (jeździ na wózku inwalidzkim od urodzenia) nie potrafi zgodzić się z opiekunkami albo opiekunki, też i opiekunowie nie dogadują się z nią. Tak więc opiekunki są i zaraz ich nie ma. Rezygnują i trzeba wdrażać następną. Niemki pracują na tych samych warunkach co ja. Ostatnio opowiadały mi, jak im się pracuje i jakie mają doświadczenia. Powiem wam, czy Niemka, czy Polka, jak nie wypracujemy w sobie pewnych cech , jak nie lubimy tej pracy na tyle, by zmienić swoje podejście, jak podopieczni nas ciągle denerwują, jak nie postawimy granicy w relacjach, jak będziemy uległe, będziemy czuły się ofiarami, jak będziemy kombinować z budżetem domowym, to będziemy ciągle narzekać, ciągle zmieniać podopiecznych i ciągle będziemy niezadowolone. Czytaj dalej

Jak pogodzić zdrowy tryb życia z pracą opiekunki?

Kiedy pierwszy raz wyjeżdżałam do Niemiec jako opiekunka nie miałam zbyt wielu informacji o tej pracy. Nie zastanawiałam się wtedy, czy prowadzę zdrowy tryb życia. Czy będę mogła taki tryb życia prowadzić w tej pracy. Nie zdawałam sobie sprawy, jak ważny jest dla mnie sen. Jadłam normalnie, tak jak wszyscy. Miałam najbardziej podstawowe informacje przekazane przez firmę co do zakresu swoich obowiązków i podpisaną umowę z firmą. W internecie nie było za dużo informacji o tej pracy. A jakie były? Zazwyczaj negatywne. Bałam się tej pracy.

Jak jest teraz?

Bardzo wiele się zmieniło we mnie, w moim stylu życia, w moim otoczeniu, w mojej pracy. Co robię w mojej pracy, że czuję się w niej dobrze? Jestem szczęściarą i trafiają mi się najlepsze miejsca pracy? Zapewniam Was, że nie.

Czy godzę zdrowy styl życia z pracą opiekunki? O tym w wywiadzie ze mną tutaj .

Taka sytuacja …i o komunikacji słów kilka

Taka oto sytuacja, kiedy …..

…. masz już dość mediów społecznościowych,

… chcesz powrócić do pisania bloga po dwutygodniowej przerwie, ale literki nie układają się pod Twoimi palcami, tak jak trzeba. Piszesz, kasujesz, piszesz, kasujesz. Zamykasz komputer i myślisz: „A czy ja muszę pisać? A może już się wypaliłam w pisaniu? A na co mi to? A po co mi to?”.

Spędzasz czas tak, jak „niby” chcesz, czyli pracujesz zawodowo, sprzątasz, pierzesz, gotujesz, odpoczywasz, czytasz romans, oglądasz serial, biegasz, spacerujesz i …. Czytaj dalej

Po co ja żyję …?

Taki napis znalazłam robiąc trening przed biegiem przy ławce powyżej przy promenadzie. Mimowolnie przeczytałam te zdania:

„Miałem zły

dzień,

tydzień,

miesiąc,

rok.

Cholera!

Ja żyję!

„ … ja umieram sobie po cichu, od środka … samotnie”.

„ Coś we mnie umarło …”.

„Tatuś nigdy mi nie powiedział, że kocha swoje dziecko …”.

Po co ja żyję?” Czytaj dalej