Cierpliwość, szacunek, empatia …

Patrzę przez okno. Jest bardzo słonecznie, ale wciąż mroźno. Jeszcze nie wiosna, jeszcze nie czas. Dziś niedziela. W Niemczech supermarkety są pozamykane w weekend. Cisza i spokój. Nie mam ładnych widoków z okna. Tylko LIDL, budynki mieszkalne i duży parking. Dostrzegam parę, która się kłóci. Nie słyszę głosów, ale poznaję po ruchach i zachowaniu, że On znowu jest niezadowolony, czegoś chce, czegoś żąda. Wymachuje przed nią rękoma z papierosem w ustach, ona się kuli … .

Mój 16-dniowy dyżur jest cięższy niż myślałam. Miałam mieć dyżur u pani z SM. Ale zadzwoniła do mnie firma, że potrzebują mnie u Młodej Evy i u dziewczyny, u której jeszcze nie byłam.

Młoda od 3 tygodni kaszle. Była przeziębiona, brała antybiotyki, przeziębienie się przedłuża, więc wciąż kaszle. Tydzień temu miała bezdech i była jeden dzień w szpitalu na obserwacji. Do tego jeszcze biegunka i przez to bardzo czerwona pupa. Byłam u niej kilka dni, a wydawało mi się, że to minął miesiąc.W domu tak szybko płynie czas, a w pracy … .

Młody opiekun był u niej 5 dni i poprosił o szybszą zmianę. Nie wytrzymał biedak. Młody 30 letni artysta-malarz. Dorabia sobie w naszej firmie, by mieć stały miesięczny dochód na czynsz i ubezpieczenie. Bo jak to artysta, raz zarobi, raz nie.

Młoda przez kaszel, biegunkę i dolegliwości skórne jest osłabiona. Też przez to nerwowa i niecierpliwa. Częste przebieranie Młodej, mycie, kremowanie, znoszenie jej humorów, nocne wstawanie przerosło młodego opiekuna.

No sobie myślę, to mnie czeka.

Po pierwsze poszłyśmy do lekarza. Za pozwoleniem Młodej zrobiłam zdjęcie jej czerwonych miejsc intymnych, bo rozmiar czerwoności i zapalenia skóry mnie przeraził. Dlaczego zdjęcie. Młoda jeżdzi na wózku, nie może stawać na własnych nogach. Waży dużo. Bez windy nie można jej podnieść i przebrać. Nie ma możliwości, by ściągnąć jej pieluchę u lekarza a potem założyć. W Praxisie nie ma windy do transferowania czy podnoszenia. Rozwiązaniem jest pokazanie zdjęcia lekarzowi lub zawołanie lekarza do domu. Zamówienie lekarza z kasy chorych trwa, a prywatnie Młoda nie chce. A ja uważam, że nie można czekać. Rodzinny przepisuje dwie maści, nie każe stosować wody. Prosi, by stary krem zmywać oliwą z oliwek i nakładać nowy na czerwone miejsca. Często przebierać. Przepisał inny syrop na kaszel, krople do nacierania na rozgrzanie, lekarstwa osłaniające żołądek po antybiotyku.

Wyprowadziłam Młodą z najgorszego. Ale kosztowało mnie to dużo cierpliwości i zaangażowania.

Musiałam w nocy wstać i ją przebierać, kremować bolące miejsca. W ciągu dnia przebierałam ją, kremowałam, nacieralam kroplami, konsekwentnie podawałam lekarstwa, tak jak polecił lekarz. Wciąż i wciąż. Gotowałam normalny obiad, ograniczając chemię w jedzeniu. Biegunka minęła zaraz. Czerwone miejsca zaczęły się powoli goić. Olej z oliwek, maści, regularne przebieranie naprawdę pomogły. Kaszel po nacieraniu, wygrzewaniu ciała, syropie powoli mija.

Mam pracę 24 h. Byłam zmęczona fizycznie, ale psychicznie czułam się dobrze. Wykorzystywałam każde wolne 30 minut między obowiązkami na odprężenie psychiczne, nie myślenie o pracy lub krótki bieg na dworzu. Trenowałam cierpliwość, gdy słyszałam kolejny dzwonek w nocy. Myślałam sobie, a jak ja byłabym na wózku i chora? Nie mogłabym się przewrócić na bok w nocy. Pupa, by mnie swędziała i bolała, bo mokra. Sama nie mogłabym wziąć syropu ani leków. Byłabym uzależniona od innych. Jeżeli ktoś przychodziłby do mojej sypialni z obrażoną miną, z jakimś burczeniem pod nosem z niezadowolenia, że ja znowu czegoś chcę lub w ogóle nie przyszedł z tłumaczeniem, że nie słyszał dzwonka, byłoby mi ciężko.

Nauczyłam się szacunku do ludzi. Wiem, że nie mogę ludzi zmienić. Akceptuję to, jakimi są. Sama staram się chronić siebie psychicznie wyciszając, wyłączając się od myślenia od pracy, od facebooka, internetu, telewizji i ćwicząc fizycznie w wolnym czasie. Praktykuję, co jest dla mnie dobre, a co mi nie służy w mojej pracy. Czytam dużo fachowych książek. Młoda należy do tzw. trudnych podopiecznych.

Mój sposób, by podchodzić do ludzi z szacunkiem, by być życzliwym, empatycznym i cierpliwym się sprawdza. Czuję się dobrze w swojej pracy mimo trudności i pracy 24 h.

Jestem teraz u innej 30-letniej dziewczyny też niepełnosprawnej fizycznie. Przeszłam z dyżuru na dyżur. Ta nie jest chora, ale ….. Myśłałam, że trochę odsapnę, odetchnę ….

Ale o niej w następnym wpisie. Spokojnej pracy Wam życzę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *