Czy na wszystko się zgadzać …?

Koleżanka opowiedziała mi taką historię:

„ … Miałam ostatnio wdrożenie do pracy u pana, który od czasu wypadku samochodowego jeździ na wózku inwalidzkim. W firmie mi powiedziano, „Lubi pani pracować ze starszymi, więc mamy tu takiego pana …”. Myślałam, że starszy pan to ma powyżej 80-tki. A wiecie ile lat ma ten pan? 55 🙂 …”.

Uhmm … niewiele starszy ode mnie? A wiecie, że ja już zaliczam się do seniorek? :). Śmieję się z tego i tak się nie czuję, ale w internecie są programy aktywizacyjne dla seniorów 50 +:) w Polsce i w Niemczech. Więc może ja też jestem tą starszą .. :), 50-latką. Uhmm … . Ale nie o tym chciałam pisać.

Koleżanka mówi dalej:

„ … U nas w firmie zawsze jest wdrożenie do pracy, gdy zaczynamy pracę w nowym zespole i mamy mieć nowego podopiecznego, którym dłużej się później opiekujemy, bądź jeżeli pracujemy w zastępstwie innej opiekunki. Wdrożenie  jest zaraz przed podjęciem dyżuru. Polega ono na tym, że najpierw opiekun pokazuje mi wszystkie czynności, jakie ja mam wykonywać, później ja sama wykonuję te czynności w towarzystwie tego opiekuna. I albo się nadam albo nie :). Właściwie to chodzi o to, byśmy oboje zobaczyli, ja i podopieczny, czy „nadajemy na tych samych falach”, czyli jak nam się obojgu współpracuje. Często jednak i tak naprawdę wiemy, jak nam się pracuje, gdy popracujemy z podopiecznym kilka czy kilkanaście dni.

Nie przerażają mnie skomplikowane czynności pielęgnacyjne bądź te związane z transferem i układaniem partnera na specjalnym łóżku. Każda nowa czynność to dla mnie nauka. Wdrożenie przebiegło pozytywnie, ale było jedno ALE. To ALE to było wstawanie codziennie w nocy, by przełożyć pacjenta na drugi bok i podać mu coś do picia. Wcześniej mnie o tym firma nie informowała …”.

Koleżanka miała dylemat. Pracować tu, bo ogólnie jest dobrze, czy zrezygnować. Zapytałam, co jest dla niej ważne. Zdrowie? Bo jeżeli tak, to wstawanie w środku nocy, przerywany sen, nie jest dobry dla utrzymania zdrowia. Tym bardziej, że podopieczny wstawał wcześniej, bo o 7.15, więc ona nie ma szans, by spać min. 7 godzin. Koleżanka rozważała jednak, czy przyjąć tę propozycję i zażądać w firmie większych pieniędzy za wstawanie w nocy. Wtedy jej zarobek miesięczny byłby większy. Zdrowie czy pieniądze?

Koleżanka zrezygnowała. Porozmawiała z firmą i poinformowała, że regularne, systematyczne wstawanie w środku nocy przez kilkanaście dni, wstawanie wcześnie rano i wypełnianie innych obowiązków w ciągu dnia, jest zbyt ciężkie dla jednej osoby, pracując dzień za dniem. Jednak opiekun, który wdrażał koleżankę do tej pracy, pracuje tak od roku i nie widzi w tym problemu.

Praktycznie, według mojej wiedzy, ten podopieczny nie powinien mieć opieki 24 h, sprawowanej przez jedną osobę. Jeżeli potrzebuje codziennego, regularnego, przekładania go na bok, układania na nowo, podawania mu wody do picia, co zajmuje około 30 minut, to ten pan potrzebuje innej opieki. Potrzebuje firmy, która zapewni mu opiekę przez jedną opiekunkę przez 8 – , lub 12 – godzin, po których ta opiekunka ma wolne. Po tych godzinach przychodzi następna.

Czy ona powinna mieć żal do tego opiekuna, że on tak pracuje ? Nie. Dziwi ją, że firma proponuje taki rodzaj opieki. Dla mnie to też jest nie fair.

Tak działają firmy, które nas zatrudniają. Nie ustalą wcześniej przed podpisaniem umowy z podopiecznym i rodziną podopiecznego godzin przerw, odpowiedniej kwoty na jedzenie, obowiązków, które możemy wykonywać, a których nie powinniśmy. Nie informują o wstawaniu w nocy opiekunki przed podjęciem pracy. I tak rzucają nas na głęboką wodę. Z tego, co słyszę, te praktyki firm są coraz częstsze. Ważny jest pieniądz a nie dobro opiekunki. To mnie martwi. Myślę, co zrobić, by zadziało się inaczej. Czy my coś możemy zrobić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.