O mojej motywacji do działania …

Wiele osób uważa, że lata przepracowane w Niemczech jako opiekunka osób starszych są latami zmarnowanymi i „wyciętymi z ich życiorysu”.

Jak sprawić, by tych lat nie zmarnować? Jak sprawić, by ciężka i wymagająca praca ze schorowanym starszym człowiekiem stała się lżejsza? By nie myśleć, że ta praca jest porażką, poniżej naszych możliwości? Co zrobić, gdy musisz tak pracować, bo zmusily Cię do tego warunki życiowe i okoliczności, musisz przetrwać, bo nie masz wyjścia. Ale jak przetrwać? Nie lubisz tej pracy, ale musisz się poświęcić?

Znaleźć cel Twojej pracy tutaj w Niemczech, który nada jej sens, stanie się szansą dla Ciebie a działanie doda Ci siły, pewności siebie i wzmocni Cię wewnętrznie.

W ostatnim wpisie prosiłam Was byście wzięły kartkę i długopis i wypisały sobie, co jeszcze chcecie osiągnąć w życiu? Jak możecie wykorzystać swoje doświadczenie, by w przyszłości mieć lepiej. Gdy już to wiecie i wybrałyście sobie jeden ważny cel, zacznijcie działać od teraz, gdyż „nic się nie zmienia od na tyłku siedzenia”, tak powiedział Pietrek z serialu „Ranczo” i miał zupełną rację. Jest to moje ulubione powiedzenie. Nic się nie zmieni bez Waszego działania. No nic.

A teraz trochę „prywaty”.

Nie miałam planu ani celu, gdy rozpoczęłam swoją pracę jako opiekunka osób starszych. Po 6 tygodniach pracy w Niemczech z panią chorą na Alzheimera, dokładnie 24 marca 2014r. o godz. 13.15 napisałam w swoim papierowym pamiętniku (piszę go od 19-tego roku życia):

„Siedzę przy biurku z podkulonymi nogami. Za oknem staw. Jeszcze zimno. Wciąż czuję się przeziębiona. Wciąż mam katar, zatoki pełne, głowa pobolewa. Muszę zrobić inhalacje. Może dzisiaj wieczorem? Chwytam tę chwilę. Zamykam oczy. Marzę. „..Żeby się zdarzyło, trzeba marzyć…”. Już wiem, co chcę w życiu robić, by czuć się szczęśliwą i pełną…”.

Niektórzy mówili, że to praca poniżej moich możliwości, że stać mnie na więcej, że w tej pracy się zmarnuję…”. A ja odnalazłam tu „siebie”. Wcześniej byłam dwa razy na krótko w Niemczech podczas wakacji i poznałam pracę jako opiekun osoby starszej. Gdy szukałam, co jeszcze mogę robić zawodowo, pomyślałam, że popracuję w Niemczech jako opiekun. Rozejrzę się tu, poznam rynek, poznam lepiej pracę i postanowię, co dalej. Nie było łatwo, bo swoje życie dzieliłam między rodziną w Polsce, a pracą zawodową w Niemczech. To był duży koszt tej pracy.

W pamiętniku tego dnia piszę dalej:

„Już wiem, co chcę w życiu robić:

Po pierwsze: Chcę pracować w Niemczech, blisko granicy z Polską z osobą niepełnosprawną. Chcę pracować dojeżdżając do pracy samochodem. Tu pracować, zarabiać i mieć ubezpieczenie oraz odprowadzane składki przez cały rok. Maximum zmiany miesiąc na miesiąc.

Po drugie: Szczupła wysportowana sylwetka, eleganckie, proste ubranie, pozytywna energia i świeżość.

Po trzecie: Praca w hospicjum jako wolontariusz”.

Trzy cele wypisane 5 lat temu z potrzeby serca, w poszukiwaniu spokoju wewnętrznego.

Pierwszy cel: Skąd taki pomysł, by pracować z osobą niepełnosprawną fizycznie?

Zawsze interesowały mnie problemy osób niepełnosprawnych jeżdżących na wózkach inwalidzkich. Oglądałam programy, filmy, czytałam o nich książki, rozmawiałam osobiście z tymi osobami i na ile mogłam to im pomagałam. Więc kiedy pewnego dnia usiadłam podczas przerwy w mojej pracy z postanowieniem że już czas, by przemyśleć temat, jak wykorzystać czas pracy w Niemczech, by go nie zmarnować, przypomniałam sobie o swoim pragnieniu sprzed lat.

Zupełnie nie wiedziałam, czy muszę mieć wykształcenie, by zajmować się takimi osobami w Niemczech. Czy możliwa jest taka praca w systemie blokowym, czyli pracuję m-c czy dwa a później mam wolne i jadę do Polski. Czy mogę mieszkać u takiej osoby i z nią pracować. Czy w ogóle są takie firmy w Niemczech czy tylko ośrodki i szkoły, które zajmują się osobami niepełnosprawnymi. Nie wiedziałam nic.

Przeczytałam masę informacji w internecie, rozmawiałam ze znajomymi w Niemczech, szukałam, sprawdzałam, czytałam prasę w poszukiwaniu interesującego mnie tematu, pisałam e-maile, pisałam CV, rozsyłałam, czekałam na odpowiedź. Wszystko robiłam w przerwach mojej pracy z osobą starszą chorą na Alzheimera.

Pracę z osobami niepełnosprawnymi znalazłam rok później w Berlinie. Była to firma, która miała pod sobą zarówno osoby starsze jak i niepełnosprawne. Dojeżdżałam do pracy samochodem. Miałam zatrudnienie, tak jak chciałam, z pełnymi składkami co miesiąc, z pełnym ubezpieczeniem, zatrudniona na takich samych warunkach jak Niemki. Po osiągnięciu tego celu, wyznaczyłam następny, dlatego teraz pracuję w jeszcze innej firmie, w systemie dwa na dwa tygodnie. Zarabiam tak jak chciałam.

Rozpoczęłam pracę zajmując się osobami starszymi. Lubiłam tę pracę, ale skoro zawsze interesowały mnie problemy osób niepełnosprawnych, poszłam za głosem serca. Mimo, że w mojej obecnej firmie też są osoby starsze, to stałam się „specjalistką” od pracy z osobami niepełnosprawnymi fizycznie. Firma też to czuje:). I pacjenci też.

Drugi cel też moim zdaniem osiągnięty. Mam pięćdziesiąt lat, zero nadwagi. Od września biorę udział w V edycji wyzwania biegowego Kamili Rowińskiej (o wyzwaniu tutaj) i pokonuje 3-4 km codziennie lub 8-9 km co drugi dzień. W czerwcu zamierzam zmieścić moje 5 km biegu w 30 minut. Myślę pozytywnie, co widać na blogu.

Trzeci cel jeszcze nie osiągnięty. Blog zajął mój czas. Temat bloga rozwijał się w mojej głowie stopniowo od 2015 roku, zrealizowany w 2017 roku. O tym, skąd pomysł na blog tutaj. Gdyby nie ta praca, nie byłoby bloga. Gdyby nie było bloga nie poznałabym tylu fajnych ludzi. Powracając do pracy w hospicjum, gdyby ktoś zapytał mnie, co robiłabym, gdybym miała dosyć pieniędzy, by nie pracować, odpowiedziałabym: Pracowałabym w hospicjum jako wolontariusz. Na razie wspieram finansowo co miesiąc hospicjum w Pucku, które utworzył śp. ksiądz Kaczkowski. Wspaniały człowiek. Temat za mną „chodzi”. Przyjdzie odpowiedni czas i ten cel zrealizuję.

Nie chcę się tutaj chwalić ani wymądrzać, ale mój sposób pracy, by łączyć pracę opiekuna ze swoimi osobistymi celami sprawdza się. Czy się rozwijam, oceńcie sami.

Wielu mówi mi, że praca z osobą niepełnosprawną jest lżejszą niż praca ze starszą osobą. Zapewniam was, bo mam porównianie. Ta praca też jest trudną. Problemy z pamięcią miała pacjentka chorująca na stwardnienie rozsiane. Była nerwowa i niespokojna. Przez ponad 20 lat nie zaakceptowała swojej choroby. Obecnie moja Młoda pacjentka, w tej chwili niepracująca, która od urodzenia jeździ na wózku inwalidzkim nie może stworzyć stałego zespołu. Wciąż ktoś odchodzi, rezygnuje, nie wytrzymuje. Ja jestem u niej dwa lata.

Podsumowując, robię to, co lubię. W tej dziedzinie chcę się rozwijać. To jest praca, w której czuję się dobrze. Nie odnalazłabym swojego miejsca zawodowego, gdybym była w Polsce. Zresztą w Polsce zawód asystenta osoby niepełnosprawnej jest nisko opłacany.

Czy praca w Niemczech stała się moją szansą?

Tak, szansą na rozwój, spokój wewnętrzny, dobre samopoczucie, stawianie innych ambitniejszych celów.

Czy zawsze jest tak pieknie i różowo?

No nie. W międzyczasie postawiłam sobie za cel, naukę języka angielskiego. Zaczynałam uczyć się kilka razy. Nawet na blogu to ogłaszałam i mówiłam, jak można uczyć się języka obcego. O tym tutaj. Dla mnie systematyczność w nauce języka to podstawa. Jak zrobię przerwę to koniec. I ta przerwa, dłuższa, nastąpiła. Czy będę próbować? No pewnie. „Upadłaś, to wstań”. Kiedyś odpuszczałam zupełnie, gdy po czterech dniach nauki, piątego i szóstego mi się nie chciało. Myślałam: „Znowu zawaliłaś. Jak chcesz osiągać duże cele, jak ci się nie chce przeznaczyć 15 minut dziennie na twój angielski”. Dowalałam sobie. A teraz myślę: „Dawaj Krysia. Dasz radę. Zacznij jeszcze raz”. I zacznę.

Czy czasem mi się w ogóle nie chce?

No, też tak mam. Ostatnio na blogu nastąpiła dłuższa przerwa. Mimo, że lubię pisać, STANĘŁAM. Nie mogłam ruszyć dalej. Z pomocą coacha przeanalizowałam sytuację i wiem, że wzięłam na siebie za dużo. Na początku roku postawiłam nowe cele. Zaczęłam działać. Chcę wykorzystać swoje doświadczenie w pracy z osobą niepełnosprawną i starszą zdobytą przez te lata w Niemczech, w Polsce. Znalazłam sposób. Rozpisałam plan działania. Zaczęłam działać. I …. przesadziłam. Nie uwzględniłam w moich planach, że niektóre dyżury są trudniejsze. Przedwiośnie jest trudne nie tylko dla nas, ale i dla naszych pacjentów. A ja cisnęłam i organizm powiedział „STOP”.

Wyciągam wnioski. Teraz wiem, że mój plan musi być elastyczny. To, co chcę osiągnąć, osiągnę, ale nie muszę się spieszyć.

Wy też nie musicie się spieszyć. Warto jednak w tej pracy robić coś ponadto, by się nie „zasiedzieć”, niektórzy mówią „nie zaśniedzieć” wśród dolegliwości, humorów i chorób podopiecznych. Obojętnie, co to będzie: bieganie, spacery, robótki ręczne, kursy online, zgłębianie jakiegoś tematu, który Cię interesuje, nauka języka obcego. Bądź w czymś dobra! To Cie wzmocni wewnętrznie i sprawi, że Twoja praca będzie znośniejsza. Będziesz szukała rozwiązań problemów. Będziej młodziej wyglądała, mając swoje hobby. Czy czuję się dobrze? Oczywiście, że tak.

Przekonałam?

Pozdrawiam serdecznie

Krysia

2 thoughts on “O mojej motywacji do działania …

  • Maj 30, 2019 o 9:27 pm
    Permalink

    Bardzo dobrze napisane.Ja w,swojej.pracy opiekuna poszerzam swoja wiedzę na temat psychologii ,ktora mnie interesuje.Gry ,zagadki ,logiczne ukladanki ,sudoku itp żeby mi umysł zawsze dobrze pracował.Codziennie pol godz Nordikng Wolking dla zdrowia i na endorfiny .Zawsze i pomimo pogody staram się wychodzić podczas przerwy. Staram się na maksa wykorzystac czas w niemczech .

    Odpowiedz
    • Maj 31, 2019 o 8:32 am
      Permalink

      Brawo Basiu, że tak dbasz o siebie. Psychologia to też moja dziedzina zainteresowań. Przez tą wiedzę łatwiej mi się pracuje. Dziękuję Ci za ten komentarz i życzę, byś nigdy nie ustawała w swoich działaniach. Pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.