O zakupach …

Doris lubi robić zakupy. Gdy zaczęłam u niej pracować byłam zdziwiona, jak dużo wydaje na codzienne zakupy. A narzeka, że nie ma oszczędności, nie ma na kino, wakacje czy książkę. Nie wiem, czy chciała się popisać przede mną, bo w pierwszych dniach mojej pracy niemalże codziennie jeździłyśmy do pobliskiej galerii handlowej i codziennie wracałyśmy z pełnymi torbami.

Musiałam nauczyć się cierpliwości. Doris kupowała naraz np. 10 biustonoszy dla siebie, 10 podkoszulków dla męża, kilka par kolczyków. Innym razem 10 dezydorantów, 10 par legginsów, kilka T-shirtów itd. Promocje, promocje, tu taniej, tam taniej. Śmieję się, że jak Doris widzi słowa „PROMOCJA” lub „SALE, to oczy jej się błyszczą. Ma kilka telefonów komórkowych. Rzeczywiście, w Saturnie już nas znają. Lubi telefony i przekładanie kart jej nie przeraża.

Jedne rzeczy wyrzuca do pojemnika DRK (Niemieckiego Czerwonego Krzyża), a następne podobne kupuje. Już teraz wiem, skąd się biorą nowe rzeczy z metkami w sklepie z używaną odzieżą. Bo ona też często takie wyrzuca, nie zdąży ich nawet ponosić. Wydawało się, że zakupów nie ma końca,  a przed pierwszym krucho z pieniędzmi.

Poczułam się zaniepokojona. Myślałam, że to może zakupoholizm. Rozmawiałam z firmą, ale oni o tym wiedzą i póki Doris nie jest zadłużona, to jest jej decyzją, co kupuje i ile. Ma do tego prawo, gdyż jest zdrową i w pełni świadomą kobietą. Doris lubi po prostu kupować. Lubi mieć zapasy. Firma mówi, trzeba mieć tylko „rękę na pulsie”.

Nawet byłam zła na rząd niemiecki :), że tak dużo daje niemieckim obywatelom, a oni tak szybko to trwonią i stać ich na zbędne, naprawdę nieraz zbędne wydawanie pieniędzy. A nasi niepełnosprawni nie mają na podstawowe potrzeby.

Ostatnio w miarę się to ustabilizowało. Doris nieco mniej kupuje. Nieco. Nie wiem, czy efektem jest to, że mąż Doris w końcu wyraźnie dał do zroumienia, że przesadza z zakupami, czy to, że rozmawiamy ze sobą na ten temat i mówię, jak ja robię zakupy. W miarę kontroluję wydatki, kupuję kilka dobrej jakości rzeczy, na bieżąco krótkoterminowe produkty spożywcze i nie łapię się na promocje. Omijam promocje, jak mogę. Choć jeżeli czegoś potrzebuję, a jest to w promocji, to dlaczego nie. Tak, kiedyś bardziej dałam się zachęcać promocjami i przecenami. Ale jak zobaczyłam, ile wydaję i co z tego mam …. staram się robić inaczej.

Doris ma wybór, jak każdy z nas. Wydaje pieniądze na ubrania, jedzenie, nie oszczędza na tym, nie planuje wydatków. My jako asystenci musimy to uszanować, jak wydaje i na co wydaje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *