On i Ona

Urlop, urlop …. i po urlopie. Urlopu miałam dwa tygodnie, niecały tydzień byłam z mężem nad morzem. Niewiele, bo terminy …. Być może za mało byłam na wyjeździe, bo nie mogłam się zebrać do ogarnięcia bloga a i w pracy jest mi ciężko. Laptop też jakby wolniej chodzi. 

Następnym razem zaplanuję dłuższy wyjazdowy urlop. Bardzo lubię morze. Najbardziej „wiatr we włosach”, a tak na poważnie lubię morze jako całość. Plażowanie, kąpanie się, spacerowanie, jedzenie, wschód i zachód słońca, wspólne Polaków rozmowy, własne przemyślenia, szum fal, obserwacja wczasowiczów i sprzedawców, czytanie książek.

Po raz pierwszy od dłuższego czasu, właściwie od 24 lat, byłam na „wczasach” tylko z mężem.

Pojechaliśmy spontanicznie, bez zarezerwowanego noclegu, nad nasze bałtyckie morze. Nie było wyśmienitej pogody, więc z doświadczenia wiedzieliśmy, że z noclegiem nie będzie kłopotu.

I dziwne to, bo gdy dojechaliśmy na miejsce i pytaliśmy się tu i ówdzie, to najbardziej podpasowały nam noclegi w miejscu, który okazał się również miejscem rehabilitacyjnym dla niepełnosprawnych, dzieci i dorosłych. A przecież to moja „pracowa” branża. W ogóle nam to nie przeszkadzało. A pozwoliło poznać pewną parę.

On i Ona. Ona niepełnosprawna, na wózku inwalidzkim, choć jeszcze walczy o sprawność i samodzielność, od 20 lat chora na SM (stwardnienie rozsiane). On w pełni sprawny. Poznali się przez internet trzy lata temu, przez jeden z „randkowych” portali. Ona lat 45, on 50. Ona szukała długo partnera. Nie trafiała na odpowiedniego przez długie lata. Nie wiem, czy on miał wcześniej żonę. Teraz jest bez zobowiązań. Wiem, że mieszka z tatą.

Fajna para. On bardzo czuły, pomocny, uśmiechnięty, aż serce mi się radowało, jak na nich patrzyłam. Znają się 3 lata. Ona trochę niecierpliwa, wybuchowa i z wielkim lękiem o swoją przyszłość, bo stan jej zdrowia się pogarsza. Ale szczęśliwi razem, spędzali dwa tygodnie nad morzem. Też lubią morze. Spotykają się kilka razy w roku po kilka, kilkanaście dni, bo on mieszka 400 km od niej. On mieszka z tatą, tata jest samodzielny i teoretycznie mogliby mieszkać razem. Zawodowo nie jest ograniczony do miejsca zamieszkania. Ona nie ma do niego żalu, ale z rozmów wywnioskowałam, że bardzo chciałaby zamieszkać z nim i jego tatą. Tęskni za nim, gdy go nie ma. On mówi, że nie może, bo tata …, jest starszy, może też kiedyś będzie potrzebował pomocy i dlatego nie mogą być na stałe razem.

Nie wiem… Taka fajna para…

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *