Podsumowując …

Czas szybko biegnie. Niedawno był Sylwester 2017 roku, a już nadchodzi Sylwester 2018.

Dzieci dorośleją, mają swoje życie, mają swoje plany i marzenia. Usamodzielniają się, a my z roku na rok jesteśmy starsi.

Zbliżam się do mojej piećdziesiątki … . Dziwne a zarazem fajne uczucie. „Czy to chodzi o mnie?”- pytam sama siebie. „Ta pięćdziesięcioletnia kobieta to JA?” :).

Nieprawdopodobne. Tak młodo czuję się duchem. Widzę kolejne zmarszczki na mojej twarzy. Praktycznie wydaje mi się, że wiele się nie zmieniło w moim wyglądzie, ale metryki nie oszukam. Kiedyś miałam takie postanowienie, że jak będę więcej zarabiać, wybiorę się na botoks. Denerwują mnie najbardziej dwie zmarszczki między brwiami. Ale teraz myślę, że naturalność jest lepsza. Fajny makijaż i zadbana cera wystarczą. Bardziej interesuje mnie teraz poprawianie urody przez uprawianie sportu niż pójście na botoks.

Czy to, że od stycznia będę rocznikowo 50-letnią kobietą znaczy, że:

Mam się z tego powodu martwić?

Mam z tego powodu narzekać?

Mam być z tego powodu zgryźliwa, nieprzyjemna i zła?

Czy mam teraz już tylko wyczekiwać na wnuki, starość, niedołężność i emeryturę?

No nie. Absolutnie nie.

Myślę, że to, jacy jesteśmy i jacy będziemy zależy wyłącznie od nas. Mam wrażenie nawet, że charakter człowieka najbardziej „wychodzi” właśnie jak jesteśmy starsi. 

Dzieciństwo, doświadczenia, lata wychowania dzieci, lata z partnerem, lata pracy, przeżycia, choroby sprawiają, że możemy zmienić się w ciągu swojego życia. Najbardziej nie chciałabym zgnuśnieć, „zasiedzieć się w domu”, żyć życiem innych, być najmądrzejszą wśrod innych, „pozjadać wszelkie rozumy”, być samotną i marudzącą.

Myślę, że jestem w dobrym wieku, żeby teraz zająć się sobą. Dopiero teraz robię coś ponad pracę zawodową. Prowadzę bloga i uczestniczę w mediach społecznościowych, szkolę się, dużo czytam, zwlaszcza z zakresu branży opiekuńczej i rozwoju osobistego. Ten spokój, który mam w sobie jest dla mnie bardzo cenny i długo na niego pracowałam.

Mam spokój w sobie, mimo pracy za granicą w Niemczech, z chorymi, niepełnosprawnymi osobami. Czy tak można? Można. Odczuwanie lęku, strachu, brak wiary w siebie, brak poczucia własnej wartości, jest bardzo niszczącym uczuciem.

Wyjeżdżając za granicę do pracy mamy jakiś cel: poprawę finansów, wyremontowanie domu, naukę języka obcego lub zarobienie na własną firmę. Nieraz wyjeżdżamy bez celu, bo wciąż go poszukujemy a później planujemy dalsze życie, pozostanie za granicą lub powrót do kraju.

Wiele opiekunek jest w moim wieku lub są starsze. Bardzo lubię rozmawiać z opiekunkami, które są szczere a zarazem pracowite, poszukujące i ciekawe świata, pewne siebie a zarazem życzliwe, budujące swoją wartość lub już mające duże poczucie własnej wartości. Szukające odpowiedzi, jak postępować z osobą dotkniętą chorobą, osobą bardzo samotną, osobą agresywną. Cenię wymianę doświadczeń, poszukiwanie rozwiązań i podtrzymywanie na duchu. Takich osób nie spotkałam wiele. Ciężko mi się rozmawia z opiekunkami, które wiecznie narzekają, na firmę, podopiecznych, swoją najbliższą rodzinę, zmienniczki, znajomych, na państwo i Niemcy. Takich osób spotykam bardzo wiele. 

W ciągu tego roku, pisząc bloga, poznałam wiele fajnych kobiet. Historie ich życia są różne. Każda inna. Każda wartościowa. Lubię słuchać i wyciągać lekcje dla siebie. Lubię słuchać ludzi starszych, obserwować ich życie od zewnątrz i poprawić w moim życiu to, co im się nie udało. Można uczyć się również na błędach innych. Warto słuchać i usłyszeć to, co mówią do Ciebie inni.

Myślę, że rok 2019 będzie Dobrym Rokiem dla mnie. Życzę również Wam, drodzy Czytelnicy, bardzo Dobrego Roku. Niech Wam się darzy … . Pozdrawiam.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.