Naprzeciw „jesiennej chandrze” – o „moim minimum”… cz.2

Zapisuję kolejne strony mojego zeszytowego pamiętnika. Pamiętnikowi pisanemu własnoręcznie nie dorówna żaden blog. Jestem w domu. Jest wcześnie rano. Sobota. Jest cisza. Domownicy jeszcze śpią. A ja piszę. Mam wolne. Kiedyś pisałam tylko wtedy, gdy było mi źle. Teraz piszę również wtedy, gdy czuję radość, spokój wewnętrzny i wdzięczność, opisuję moje „magiczne” chwile i moje „tu i teraz”. Jest mi dobrze.

Oprócz pisania pamiętnika i bloga lubię robić wiele rzeczy. Czytaj dalej

Bieganie – to lubię

Jestem zwolenniczką porannego biegania, ale nie wczesnego wstawania. Mój organizm najlepiej pracuje w godzinach porannych, ale nieraz ciało i umysł się buntują i nie chcą wstać. O moim idealnym poranku piszę tutaj.

Zawsze lubiłam biegać. Ale zawsze miałam wieczne wymówki: a to zmęczona, a to za dużo pracy, a to brak czasu, a to przeziębienie. Kto też tak ma? Gdy dzieci były małe, biegałam z dziećmi podczas zabaw lub spacerowałam.

Czytaj dalej