Moje wnioski po kilku latach pracy w Niemczech, cz. 2

Pierwsze moje dwumiesięczne zlecenie podczas wakacji wspominam dobrze. Myślę, że gdybym miała nieprzyjemne doświadczenia na pierwszym zleceniu, nie wiem czy podjęłabym się stałej pracy w Niemczech charakterze opiekuna osób niepełnosprawnych i starszych.

Opiekowałam się panem chorym na Parkinsona. Mieszkał z żoną. Ona była pełnosprawna i miała powyżej 90 lat. On był kilka lat młodszy. Ona świetnie się trzymała. Dopiero, gdy stałam na przystanku czekając na autobus powrotny do domu i rozmawiałam z wnuczką, dowiedziałam się, że z babci to „kawał cholery” :).Wnuczka mówi: „Cud, że z nią wytrzymałaś”. No właśnie. Wcześniej nie wiedziałam, jaka ona jest. Myślę z perspektywy czasu, że dobrze, że nie wiedziałam, gdyż tym sposobem nie nastawiłam się negatywnie do tej pracy i do tej osoby.

Dziś część druga moich wniosków po kilku latach pracy w Niemczech. Część pierwsza tutaj z 4 wnioskami.

No właśnie po piąte

Nastawienie do pracy i nasze przekonania. Jeżeli wyjeżdżamy do pracy z przekonaniem, że obcokrajowcy są źli, Niemcy skąpi, wykorzystują opiekunki i ich nie szanują i gdy często myślimy, że jest tak dlatego, że jesteśmy Polkami i jesteśmy z Polski to jestem przekonana, że ciężko będzie nam pracować z chorymi osobami i nie ze względu na charakter pracy, ale ze względu na to nastawienie.

A powiem Wam, że mając kontakt z opiekunkami, które pracują w naszym kraju, wśród rodaków, w Polsce, też pracując 24 h i opiekując się starszymi czy niepełnosprawnymi, mają wydzielane jedzenie, nie są szanowane przez podopiecznych i ich rodziny. Co robi opiekunka w Polsce jak zdarzają się takie sytuacje. Rezygnuje z pracy u tego podopiecznego i szuka innego, jeżeli rozmowa nie pomoże. W Niemczech trzeba robić tak samo. Różni są ludzie, różne rodziny, różni podopieczni, czy w Polsce czy w Niemczech. Nie wychodźmy z założenia, że każdy jest nieuczciwy, zły i będzie chciał nas wykorzystać oraz oszukać. Jeżeli zdarzą się przykre sytuacje, to pamiętajmy, że jesteśmy wartościowe, bez względu na to, kto, co o nas powie.

Po szóste

Nie dajmy się wykorzystywać finansowo swojej rodzinie, dzieciom, wnukom, siostrzeńcom itp. Jak więcej pieniędzy zacznie wpływać na nasze konto, to zaraz się znajdzie ktoś bardzo potrzebujący. A to dzieciom trzeba pomóc w kupnie samochodu, a to w budowie domu, a to syn nie jest w stanie płacić alimentów, a to wnuczka chce robić kurs. Oczywiście można pomóc jednorazowo, ale nie na stałe. Zadbajmy o siebie, bo nikt, jak my same, o nas nie zadba teraz i w przyszłości. Nie przyzwyczajajmy członków rodziny do przywożenia z Niemiec każdorazowo po zleceniu drogich prezentów. Poźniej cieżko się z tego wycofać. Jeżeli ktoś lubi, to ok, ale żebyśmy z tego powodu później nie cierpiały.

Po siódme

W pracy róbmy sobie przyjemności. Spacer podczas przerwy wskazany. Wyjście również. Spotkanie na kawę z drugą Polką też. Kupno fajnego ciucha. Nie przeliczajmy na polskie każdego euro i jak nam się coś spodoba to kupmy to sobie po prostu. Przecież pracujemy, zarabiamy i jak nas na to stać, to kupmy to sobie bez wyrzutów sumienia. Oczywiście z umiarem. Obyśmy nie wpadły w zakupoholizm i nie rekompensowały sobie przykrości zakupami.

Praca wymaga od nas wysiłku psychicznego. „Oczyszczajmy głowę” wychodząc na spacer, uprawiając jakiś sport, mając jakieś hobby, które można realizować również w tej pracy.

Po ósme

Nie mamy szefa nad sobą, a to znaczy, że same organizujemy sobie pracę. Nikt nas z tej pracy tak naprawdę dziennie nie rozlicza.

Zauważyłam, że wiele osób żyje dopiero, jak jest po zleceniu w Polsce. Dwa miesiące jesteśmy w pracy i przez dwa miesiące poświęcamy się dla innych, nie myśląc zupełnie o sobie. A kiedy słyszę, że zmienniczka nie korzysta z należnej przerwy, sprząta piwnice i strychy, choć nie należy to do jej obowiązków, nie daje sobie prawa do odpoczynku, jest rzeczywiście 24 h z podopiecznym, to myślę, że moje zdrowie jest jednak najważniejsze. Życie mam tylko jedno i jak ja sama o siebie nie zadbam, to nikt tego za mnie nie zrobi.

Zebrałam swoje wnioski w ośmiu punktach. Pewnie znalazłoby się ich więcej. Ale te osiem są dla mnie najważniejsze w mojej pracy.

Z pozdrowieniami

Krysia

2 thoughts on “Moje wnioski po kilku latach pracy w Niemczech, cz. 2

  • 31 marca, 2021 o 2:18 pm
    Permalink

    Krysiu jak zawsze poruszasz ważny temat. Trzeba dbać o siebie i swój odpoczynek niezależnie gdzie się jest i gdzie pracujemy. Finanse to też ważna kwestia. Tak jak piszesz, zawsze znajdzie się ktoś potrzebujący w rodzinie. Każdy jednak odpowiada za siebie. Będąc nastolatką zastanawiałam się dlaczego bogata sąsiadka nie pomaga swojemu uboższemu bratu. Teraz już wiem, że to tak nie działa. Każdy z nielicznymi wyjątkami ma podobne możliwości startu. To od nas samych zależy jak pokierujemy swoim życiem. Nie możemy liczyć na to że będzie ktoś stał z boku i ratował nas finansowo z naszych nieprzemyślanych decyzji. Pozdrawiam Cię serdecznie. ❤

    Odpowiedz
    • 31 marca, 2021 o 6:30 pm
      Permalink

      Doświadczenie nas uczy. Każdy z nas je zdobywa z rok na rok. Jesteśmy też bacznymi obserwatorami życia swojego, bliskich, przyjaciół i znajomych. Rzeczywiście tak jest, że dobrze jest pomagać, ale na dłuższą metę to nie zdaje egzaminu, gdyż druga osoba staje się wygodna, przyzwyczaja się do naszej pomocy i sama od siebie nie wymaga, nie zadba należycie. Nie mówię tu oczywiście o osobach chorych, starszych i niesamodzielnych. Jestem też za jednorazową pomocą w chwilach najtrudniejszych.Fajnie, że podzieliłaś się Kasiu swoim podejściem. Pozdrawiam Cię również.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.