Dylematy mojej młodej podopiecznej …

Miałam dzisiaj w nocy się wyspać. Rozpoczęłam swój dyżur w czwartek, dziś jest poniedziałek, i od czwartku coś nie mogę spać. W sobotę przyszedł wieczorem do mojej Młodej Evy jej nowy chłopak (spotykają się od miesiąca) a ja poleciałam na spacer. Najpierw poczytałam książkę w parku. Było ciepło i masę ludzi spędzało czas na trawie na kocu, przy grillu, na grze w piłkę z dziećmi i znajomymi. Gdy się ściemniało skusiło mnie, by w fajnej przytulnej, chyba arabskiej restauracyjce wypić capuccino i zjeść ich pyszne, ale bardzo słodkie ciacho. A do tego zamówiłam ich dobrą ciemną herbatę. No i spanie miałam z głowy. Ach, Krystyna. Kiedy ja się ogarnę …? 🙂

Więc wczoraj w niedzielę z postanowieniem wcześniejszego położenia się zaraz po wieczornym prysznicu Evy, czyli ok. 20.00 zaczęłam szykować się do łóżka. Ale zajrzałam na krótko na komórkę. Kuzyn dzwonił, oddzwoniłam. Pogadaliśmy. Mąż dzwonił, oddzwoniłam. Pogadaliśmy. Córka dzwoniła. Pogadaliśmy. Położyłam się o 22.00 a o 23.15 obudziłam się, bo cos mi się śniło i wydawało mi się, że muszę coś zrobić. Gdy oprzytomniałam, poszłam do łazienki i położyłam się. Poleżałam, zasnęłam. O 24. 20 zadzwoniła Eva. Przepraszała, że mnie obudziła, ale potrzebowała, by zmienić jej pieluchę. Zabrudziła się. Umyłam ją. Zmieniłam jej pieluchę, poszłam do łazienki, poleżałam, zasnęłam. I zaraz zadzwonił budzik. Godz. 4.30. Kurczę, pierwsza myśl „Nie wyspałam się“. Zwlekam się (dosłownie) o 4.40. Przez dwadzieścia minut ogarniam się porannie, szykuję kanapki Młodej do pracy, kawę dla niej. Od 5.00 zaczynamy dzień, bo Eva musi dotrzeć do pracy na 7.30. Dowozi ją „Fahrdienst“, czyli specjalny bus dla niepełnosprawnych. Odstawiam ją o 6.45.

Młoda ma problem. Poznała fajnego chłopaka. Jest od niej 9 lat starszy. Ona jeździ na wózku inwalidzkim, on nie. Więc fajnie. Spotykają się od miesiąca. Niby jest fajnie, niby ona się cieszy. On zakochany. No ale …

I o tym mi wczoraj opowiedziała. Zdziwiłam się, bo nasze początki były trudne (o tym tutaj), a ona wylewna nie jest.

Eva pracuje w firmie i robi w tej samej firmie swoje „Ausbildung”, czyli „wykształcenie”. Wykonuje prace biurowe. Od dwóch lat podoba jej się jej szef. A szef jest tuż po czterdziestce (ona ma 27 lat), ma żonę i dzieci. Śni o nim, marzy, rozmyśla … Znacie to? Bo ja znam. Byłam platonicznie zakochana w liceum w jednym przystojnym, dobrze tańczącym, blondynie. 🙂

No i Eva mówi, że nie wie, co zrobić. Bo jej Marcin jest fajny, ale ona kocha tego szefa. Pytam, czy on dawał jej jakieś znaki, że ona mu się podoba. No nie. „I dobrze”, myślę, skoro ma żonę i dzieci. Podobno szefowi nie bardzo się układa z żoną. Eva pyta mnie o radę, czy powiedzieć o tym Marcinowi.

No i rozważamy teraz obie. Jeżeli powie Marcinowi, że spotyka się z nim, ale tak naprawdę zakochana jest w szefie, który na razie jest dla niej nieosiągalny, to Marcin albo przestanie się z nią spotykać, albo dadzą sobie wzajemnie czas na lepsze poznanie i Młoda pokocha Marcina, a o szefie zapomni.

Może na razie zrobić sobie przerwę z Marcinem i zobaczyć, czy za nim zatęskni.

Albo zupełnie już teraz zakończyć znajomość z Marcinem.

Lub jeszcze po zrobieniu wykształcenia w grudniu poszukać sobie nowej pracy i pożegnać się z szefem. Wiem, że nieraz poprzez brak możliwości spotykania się, niewidzenia się z tym nieosiągalnym mężczyzną można wyleczyć się z „platonicznej miłości”.

Eva ogólnie nie wyobraża sobie na razie życia z jednym mężczyzną i ślubu czy stałego związku na lata. A myślę, że Marcinowi zależałoby na tym.

Wydaje mi się, że Eva jeszcze musi dojrzeć. Gdy spotka odpowiedniego mężczyznę, gdy „zawładnie jej sercem”, będzie chciała z nim zamieszkać a o szefie zapomni.

Jest 16.56. Młoda słucha piosenek o miłości w swoim pokoju, podśpiewuje. Nie ma zdolności, ale śpiewa. 🙂 Wiele dziś załatwiłam. Receptę na Ergoterapię dla Młodej, oddałam jej książki do biblioteki, zrobiłam zakupy, zrobiłam pranie, obiad, posprzątałam. Chwilę przeznaczyłam na angielski (moje postanowienie). Nie pospałam w ciągu dnia. Może tej nocy się uda?

Gdy Eva wróciła z pracy usiadłyśmy, wypiłyśmy kawę i tak sobie rozważałyśmy o życiowych sprawach z facetami.

Cieszę się, że jesteśmy na takim etapie, że gadamy. Jej zespół ciągle się zmienia. Ja na razie trwam. Mówiono mi, że to trudna podopieczna. Pracuję z nią od września i się dogadujemy.

Zobaczymy, jak będzie dalej. Praktycznie, jak zaczęłam pracę w mojej firmie miałam starszych podopiecznych. Teraz pracuję u Evy a zastępstwa za innych, najczęściej dostaję u młodych podopiecznych. Kurcze, lubię tę pracę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *