Marta jakby nieobecna. Siedząc na swoim wózku inwalidzkim wpatruje się w okno. Lubi to. Ale nie obserwuje otoczenia. Ja wiem, że znowu jest w swoich myślach. Widzę to po jej pogłębiającej się zmarszczce na jej czole. Martwi ją sytuacja covidowa. Wie, że jej odporność jest mniejsza, że musi o siebie dbać jeszcze bardziej.
Zaczęła opowieść:
Ona, od urodzenia z niepełnosprawnością fizyczną. Od 60 lat nie rozstaje się z wózkiem inwalidzkim. Urodziła się przedwcześnie z niewykształconym biodrem. „Taki pech” – mówi. „Taki los.” Dowiedz się więcej
Czuję się zmęczona. Czuję się zmęczona po całym dyżurze. Tym razem miałam przedłużony dyżur a święta w pracy to ten koszt, jaki ponosimy wybierając ten charakter pracy.

Dyżur zapowiadał się dramatycznie. Przyjechałam w czwartek na zastępstwo na 4 dni do tzw. „trudnej” podopiecznej (tak mówiły o niej inne opiekunki), a już w piątek, 13-tego i to jeszcze w moje imieniny, okazało się, że muszę zostać 10 dni dłużej, czyli łącznie zamiast 4-dniowego dyżuru, miałam mieć 14-dniowy. „10 dni dłużej?” – powiecie. „A cóż to za problem, kiedy opiekunki siedzą na zleceniu dwa lub trzy miesiące”.
Kiedy spotkałam koleżankę z liceum na standardowe pytanie „Co u niej słychać?”, zwierzyła mi się, że jest cieżko chora i jest w trakcie leczenia. Powiedziałam: „Będzie dobrze, nie martw się”. Nie było dobrze. To było jakiś czas temu. Czułam się wtedy niezręcznie i nie wiedziałam, co powiedzieć. Pewnie nieraz i wy nie wiecie, co powiedzieć, jeżeli ktoś zwierza wam się z dramatu osobistego, związanego z dziećmi, mężem lub rodzicami, czy też zdrowotnego.
Można być starym w młodości. Można być „młodym duchem” w starości. Czy starość się Bogu nie udała?
Tak sobie siedzę w ciszy, słońce za oknem, podopieczna siedzi przed swoim laptopem, a ja tak sobie rozważam i piszę. Czy my MUSIMY, czy możemy … ? Właściwie MOGŁABYM poćwiczyć, gdyż mam problem z biodrami, ale …. nie chce mi się. Nie MUSZĘ, ale mogłabym.
Każdy z nas jest inny, każdy z nas ma inną przeszłość, miał inne dzieciństwo, niesie przez życie inny bagaż doświadczeń, przebywał wśród innych ludzi. Pracował lub nie.
Czy znacie sytuacje ze swojej pracy, w której pacjentka była rano w dobrym humorze, a teraz widzicie, że „coś jej na nos siadło” i jest „nie w sosie”. Gdy pytacie „Czy coś się stało?” Odpowiada: „Nieee, nic.” Ale ewidentnie widzicie, że coś jest nie tak. Albo chodzi jakaś naburmuszona, małomówna. Mówi „zezłoszczonym” głosem. Albo jak ciężko wzdycha przy kąpieli lub prysznicu a wy znowu nie wiecie o co chodzi.