Święta, święta i po świętach …
Mieliście postanowienie noworoczne, by uczyć się języka niemieckiego, a już jest kwiecień i jeszcze nie zaczęliście? Skąd ja to znam? 🙂 Ale nie przejmujcie się.
Czas świat wielkanocnych to czas odrodzenia i życia na nowo. Niech „umrze” w Tobie to, z czego byłaś i jesteś niezadowolona … to, czego nie wykonałaś …, to co wpływa na Ciebie niedobrze …, rozgrzesz siebie, wybacz sobie i idź dalej. Niech zakiełkuje to, co nowe, świeże i dobre.
Zacznij uczyć się, „szlifować” znajomość języka niemieckiego już dziś, od teraz. Nie od jutra, pierwszego czy od poniedziałku. Od dziś. To na pewno pomoże Ci w pracy. Dowiedz się więcej
Biegając wcześnie rano układałam sobie w głowie dzisiejszy wpis. Zaraz po odstawieniu mojej Nowej Podopiecznej o 6.20 do pracy chciałam zaraz się ubrać w dres i iść pobiegać, ale klik, przyszła wiadomość od koleżanki z Berlina przez WhatsApp. Przeczytałam, odpisałam, życząc jej miłego dnia. Ach, co tam. Zajrzałam na Facebooka. Przysiadłam na chwilę …. a to zleciało pół godziny. No i zaraz zachciało mi się spać. „Iść na bieg? Brrr zimno. Położyć się do łóżka i zdrzemnąć? OOO tak …”. Po negocjacjach z sobą i wygraniu z sobą, poszłam biegać.
Patrzę przez okno. Jest bardzo słonecznie, ale wciąż mroźno. Jeszcze nie wiosna, jeszcze nie czas. Dziś niedziela. W Niemczech supermarkety są pozamykane w weekend. Cisza i spokój. Nie mam ładnych widoków z okna. Tylko LIDL, budynki mieszkalne i duży parking. Dostrzegam parę, która się kłóci. Nie słyszę głosów, ale poznaję po ruchach i zachowaniu, że On znowu jest niezadowolony, czegoś chce, czegoś żąda. Wymachuje przed nią rękoma z papierosem w ustach, ona się kuli … .
Jest czwartek i mój ostatni pełny dzień pracy z C., chorą na stwardnienie rozsiane. O niej pisze


