Mój dzień z C.

Jest czwartek i mój ostatni pełny dzień pracy z C., chorą na stwardnienie rozsiane. O niej pisze tutaj.

O 4.55 obudził mnie jej dzwonek. Zwlekam się z łóżka, bo zasnęłam dziś dopiero ok. 2.00. Nie mogłam zasnąć. C. chyba też źle spała, bo słyszałam, jak włącza i wyłącza radio. Naciągam bluzę i z niepokojem „lecę” do jej sypialni. Rzadko C. budzi mnie o tej porze. Oby się nic nie stało, myślę w przelocie, bo przecież jutro w południe kończę dyżur.

Wchodzę. C. leży w łóżku. Uff. To dobrze. Kilka razy C. przewróciła się w ubiegłym roku i trochę się poobijała. C. mówi, że czuje, że się zmoczyła i chce do łazienki. Oglądam piżamę, pieluchę. Sucho. Ale nic. C. mimo wszystko chce do łazienki. W łazience, mimo że spodnie od piżamy są suche, ona przekonuje, że są mokre, więc je przebieram. Nie chcę się z nią kłócić i od rana przekonywać ją o swojej racji. Przekonałam ją tylko, by wróciła do łóżka. Jest po 5-tej. Kładę się, ale sen już nie przychodzi. Czytaj dalej

Stwardnienie rozsiane ….to ciężka choroba

C. ma 46 lat. Choruje od 20 lat na stwardnienie rozsiane (SM). Kiedy jej dorosłe życie dopiero się rozpoczynało miała już objawy choroby.

Mam taki zwyczaj, że gdy wiem, jaką niepełnosprawność ma moja podopieczna lub na jaką chorobę choruje, staram się uzyskać kilka informacji. Wyszukuję w internecie podstawowe informacje przed podjęciem pracy. Czuję się wtedy pewniejsza i przygotowana do pracy. Wiem, czego mogę się spodziewać.

Czytaj dalej