O plusach i minusach w pracy opiekuna … cz.1

Praca w Niemczech w branży opiekuńczej ma swoje plusy i minusy, zresztą jak każda inna. Są przychody, ale trzeba też ponieść jakieś koszty. Czy „koszty” w naszej branży przewyższają „przychody”? Czy więcej jest plusów czy minusów?

Dzisiaj zacznę od plusów a w następnym wpisie będzie o minusach naszej pracy. Czytaj dalej

Zdobądź swój szczyt. Uwierz w swoją siłę

Czy Ty, drogi Czytelniku, zdobywasz szczyty, te górskie i te swoje życiowe? Czy wierzysz w swoją siłę, zwłaszcza tę wewnętrzną? Czy realizujesz konsekwentnie i uparcie, krok za krokiem swoje cele? Czy jesteś szczęśliwy? Angelika, czyli Angie, autorka książki „Zdobądź swój szczyt. Uwierz w swoją siłę”, uśmięchnięta, niesamowita, szczuplutka blondynka, poruszająca się na co dzień na wózku inwalidzkim i …

… jakże piękna wewnętrznie kobieta.

O Angie i jej książce przeczytacie w najnowszym wpisie w zakładce „Lubię czytać”. Obok nasze wspólne pamiątkowe zdjęcie z krótkiego spotkania. 

Angelika Chrapkiewicz-Gądek „Zdobądź swój szczyt. Uwierz w swoją siłę”, Wyd. Rowińska Business Coaching Sp. z o.o. sp. k, 2017

Zdobądź swój szczyt - Chrapkiewicz-Gądek Angelika

Czy Ty, drogi Czytelniku, zdobywasz szczyty, te górskie i te swoje życiowe? Czy wierzysz w swoją siłę, zwłaszcza tę wewnętrzną? Czy realizujesz konsekwentnie i uparcie, krok za krokiem swoje cele? Czy jesteś szczęśliwy?

Angelika, czyli Angie, uśmięchnięta, niesamowita, szczuplutka blondynka, poruszająca się na co dzień na wózku inwalidzkim i

… jakże piękna wewnętrznie kobieta.

Angie zjednała moje serce zaraz po przeczytaniu kilku stron jej książki i po krótkiej osobistej rozmowie podczas przerwy jednego ze szkoleń, w którym brałam udział. 

Wiem, że czujesz się skrzywdzona przez los, że czujesz niesprawiedliwość. Pamiętaj jednak córeczko, że jesteś wyjątkowa. Dawaj ludziom miłość i siłę. Bo jesteś silna. A ludzie dadzą ją Tobie…”.

Te słowa wypowiedziała jej mama, gdy Angie była jeszcze dzieckiem i rodzice poznali diagnozę lekarzy: SMA, rdzeniowy zanik mięśni.

Jakże przykro, że mama Angi odeszła, odeszła za wcześnie, i nie ma jej przy niej. Jest jej mąż i tata.

Jak Angie to robi, że mimo choroby skończyła studia, zdobyła Rysy i Mnicha, w wyprawie na Kilimandżaro dotarła do wysokości 5200m n.p.m., mimo że porusza się na wózku, nurkuje, ma swoją firmę, napisała książkę, szkoli, motywuje, wspiera, spełnia swoje marzenia, krok za krokiem… mimo przeciwności. 

Angelika podaje w książce „gotową receptę” na to, jak żyć, jak żyć szczęśliwie, jak myśleć, jak dawać sobie radę w codzienności, skąd brać siłę, motywację, energię, entuzjazm, jak realizować swój plan na życie, mimo ograniczeń, zwłaszcza tych zdrowotnych. 

Wyciągnęłam swoje wnioski i „odrabiam lekcje z życia”. Nigdy nie jest za późno. Oto one:

1. Zaakceptuj siebie takim, jakim jesteś. Uwierz, że jesteś unikalnym, wartościowym człowiekiem. Kochaj siebie. Nie narzekaj.

2. Realizuj swoje marzenia, nie odkładaj ich na później, rozwijaj swoje pasje już teraz, na ile to możliwe.

3. Znajduj pozytywne strony danych sytuacji i zdarzeń. Każdy przechodzi kryzys. Porażka jest po to, by wyciągnąć z niej lekcje, ale ona wzmacnia również Twoją wewnętrzną siłę.

4. Wymagaj od siebie każdego dnia, więcej lub mniej lub chociaż trochę, ale rób coś i idź do przodu.

5. Nie rezygnuj z pomocy i wsparcia rodziny, przyjaciół, sąsiadów. Poproś a ktoś zawsze Ci pomoże.

6. Ciesz się jak dziecko z każdego sukcesu. Nagradzaj siebie.

oraz

7. Nigdy, przenigdy się nie poddawaj!!!

Angie apeluje również do rodziców: „Jeżeli jesteś rodzicem dziecka niepełnosprawnego, to proszę Cię, wymagaj od swojego dziecka wszystkiego, co jest w granicach jego możliwości”. Wymagaj, nie wyręczaj.

Książkę bardzo gorąco polecam. Można ją kupić tu, w Empiku i innych księgarniach internetowych.

O moim dystansie do podopiecznych …

Lubię ludzi. Lubię ich poznawać, rozmawiać z nimi, wymieniać się poglądami i doświadczeniami. W życiu prywatnym lubię rozmawiać z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi z pracy, panią ekspedientką i lekarzem. W pracy ze zmienniczkami i z podopiecznymi.

Przypomnę, że pracuję dwa tygodnie w miesiącu 24h i mam trzech podopiecznych, z którymi pracuję. Raz jestem dwa tygodnie u jednego, raz u drugiego. Różnie. Ile dni jestem i u kogo zależy od planu, który układa mi firma.

Nie lubię zmieniać miejsca, w którym pracuję oraz osób, z którymi pracuję. Moi podopieczni więc są stali. Tak szybko się nie poddaję. Humory podopiecznych ruszają mnie coraz mniej, a są zawsze, bo to są też osoby chore. Czytaj dalej

Demencyjna Eliza…-cz.2

Demencyjna Eliza…-cz.2

„Pamiętam tamte wakacje, jakby to było wczoraj …, ale nie mogę sobie przypomnieć, co robiłam dzisiaj rano”.

„-Pani Albrecht nie mieszka tu Pani! To jest dom pana Novak. Proszę zobaczyć, na tabliczce jest jego nazwisko. Chodźmy do Pani domu. Jest tuż obok. Musimy iść”.

No i masz, mówię do siebie, masz za swoje, klnę w duchu. Jest zimno, wieje silny wiatr, a ja tu tkwię przed obcym domem z Elizą.

Wybrałam się z demencyjną Elizą Albrecht na spacer. Była dziś trochę oporna. Trochę gderliwa. Nie chciała iść, więc zaproponowałam, że wyjdziemy dzisiaj głównym wyjściem i przejdziemy się wzdłuż alei Kasztanowej. Zazwyczaj wychodziłyśmy od strony tarasu, przez ogród, na promenadę i okrążałyśmy pokaźny staw. Uff, zgodziła się, więc poszłyśmy na ten spacer. Ale powrót był ciężki. Pani Albrecht zatrzymała się przed obcym domem i upierała się, że tu właśnie mieszka. Nie chciała ruszyć się z miejsca. Czytaj dalej

W życiu są nieraz i takie chwile …

W życiu są nieraz i takie chwile, w których trzeba się „wyłączyć” na … chwilę. U mnie ta chwila trwała dłużej i nie była spowodowana wyjazdem na dłuższy urlop, gdzieś do ciepłych krajów czy też przerwą wakacyjną. Musiałam się „wyłączyć”, musiałam to zrobić, potrzebowałam ciszy i spokoju wokół mnie.

Pytaliście w e-mailach, w wiadomościach wysyłanych przez messengera, co się dzieje, dlaczego mnie nie ma. Zapewnialiście, że warto, bym wróciła i pisała dalej na blogu. Dziękuję Wam za to bardzo serdecznie,

… bo rzeczywiście myślałam, by się „wylogować” z aktywnego blogowego życia, z prywatnego i blogowego facebooka i z messengera.

… bo właściwie, jak pracuję to pracuję a jak mam wolne to warto usiąść w wygodnym fotelu, czytać książki, oglądać seriale, pić kawę, gotować, sprzątać i tyle. Tak cieszyć się życiem.

Mówią, że życie to sinusoida, raz jesteś na górze, czujesz radość, śmiejesz się, planujesz, realizujesz, pomagasz …. a raz lecisz w dół i jesteś „w dołku”, czujesz smutek, zwątpienie, rozczarowanie i od ciebie zależy, czy uwijesz sobie tam gniazdo, „umościsz się tam” i zostaniesz na dłużej, czy wystawisz głowę, zobaczysz, jak piękny jest świat, zastanowisz się, przeanalizujesz, znajdziesz rozwiązania, podejmiesz decyzje i zaczniesz działać.

Mnie jest bliżej ku temu, by w 90 % skupiać się na rozwiązaniu problemu i działaniu a w 10 % na użalaniu się nad sobą, czyli prościej mówiąc 10 minut na użalanie a 50 minut na rozwiązanie.

Zawodowo jest u mnie bez zmian.

Myślę, że wrócę tu,

…że wygodny fotel, kawa i książki mnie nie wystarczą. Za wszystkie pozdrowienia i dobre myśli jeszcze raz bardzo dziękuję. Pozdrawiam 🙂

Życie w codzienności

Cieszę się, że jestem…

Cieszę się, że jestem i jestem zdrowa …

Cieszę się, że jestem, że jestem zdrowa i dostrzegam dobre strony codzienności. Psa na spacerze ze starszym właścicielem, dziewczynę na rowerze, gołębia na dachu, prześwit słońca między drzewami w parku.

Stałam się uważna. Widzę uśmiech i bardzo smutne oczy. Dostrzegam ludzi. Myślę, jakie mają życie. Czy są szczęśliwi? Czy mają rodzinę? Czy mimo obecności rodziny czują się samotni? Czy mają swoje hobby, swoje zainteresowania …?

Kto z nich już dziś się stresuje (piszę ten post w niedzielę po południu), gdyż jutro musi iść do pracy…?

Spokój, który odczuwam wewnątrz, jest dla mnie nieoceniony. Musiałam przejść długą drogę, żeby ten spokój poczuć, doświadczyć i zatrzymać.

Sukcesem dla mnie jest zachowanie równowagi w życiu, równowagi między pracą a domem, między odpoczynkiem i realizowaniem hobby a obowiązkami. Równowagi, którą daje TEN spokój wewnętrzny i daje TĄ siłę. Życie składa się z radości i trudności. Zawsze. Nie ma nigdy TYLKO radości i nie ma nigdy  TYLKO trudności. Jest i to i to. Ważne, żeby przezwyciężać trudności, rozwiązywać problemy, dać sobie prawo do błędów i do uczenia się na błędach, wyciągania wniosków, przemyślenia, „naprawienia siebie” oraz radości i szczęścia.

Jak dobrze jest usiąść  w parku i słyszeć śpiew ptaków, nie myśleć o niczym, tylko słuchać i obserwować.  Poczuć, jak fajne jest życie.

Ze spokojem.

„Wybaczenie”, tom 3, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Wyd. FILIA 2014

„Wybaczenie” to trzeci i ostatni tom z serii „Łatwopalni” Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.

O pierwszym i drugim tomie napisałam wcześniej.

„… Oszałamiała go. Jak zawsze. Jak mógł w ogóle siedzieć obok niej i trzymać ręce przy sobie? Trochę tego nie pojmował, a jednocześnie trochę rozumiał. Bo łączył ich nie tylko seks. Łączyło ich wszystko. Cały świat, inni ludzie, ich przeżycia …”

Kiedy Sylwia z Bernim zaczęli się poznawać i spędzać z sobą więcej czasu, pojawiła się młoda kilkunastoletnia dziewczyna, o której istnieniu Bernie nie miał pojęcia. Jakie jeszcze tajemnice kryje przeszłość bohaterów?

Dorota i Grzegorz. Dorota, policjantka i mama kilkuletniej dziewczynki, wydawałoby się jest silną kobieta, a w środku to krucha istota. Pojawia się on, Grzesiek, dawny chłopak Moniki, mąż Roksany i tata kilkuletniego chłopca.

Dorota poznała Grzegorza w pracy. Myśl o nim nie dawała jej spokoju. Ale Grzegorz musiał dokończyć swoje sprawy z Roksaną, byłą partnerką. Czy Dorota ma czas, by czekać?

Jarek i Monika, Sylwia i Bernie, Dorota i Grzegorz oraz malownicze klimaty Dolnego Śląska.

To co jest innego w całej serii książek to dołączona Playlista do każdego tomu oraz przyporządkowany jeden utwór do każdego rozdziału książki. Najpierw słuchamy, potem czytamy. Fajnie.

Zapraszam do przeczytania! Na plaży …, w ogrodzie…, w lesie … .