On i Ona

Urlop, urlop …. i po urlopie. Urlopu miałam dwa tygodnie, niecały tydzień byłam z mężem nad morzem. Niewiele, bo terminy …. Być może za mało byłam na wyjeździe, bo nie mogłam się zebrać do ogarnięcia bloga a i w pracy jest mi ciężko. Laptop też jakby wolniej chodzi. 

Następnym razem zaplanuję dłuższy wyjazdowy urlop. Bardzo lubię morze. Najbardziej „wiatr we włosach”, a tak na poważnie lubię morze jako całość. Plażowanie, kąpanie się, spacerowanie, jedzenie, wschód i zachód słońca, wspólne Polaków rozmowy, własne przemyślenia, szum fal, obserwacja wczasowiczów i sprzedawców, czytanie książek.

Czytaj dalej

Niedziela nie zawsze jest niedzielą u naszych podopiecznych

 

 

 

 

„W rodzinie Zagórskich celebrowano weekendy. Helena, gdy przeszła na emeryturę, starała się tak planować tydzień, by nie zostawiać sprzątania na koniec tygodnia (…). W sobotę piekło się ciasta i zwykle w domu pięknie pachniało (..) W końcu była niedziela. Czas dla rodziny. Na rozmowę, podsumowanie tygodnia, snucie planów, marzeń, dzielenie się obawami (…).”

To jest fragment z książki Krystyny Mirek, trzeciej części sagi rodziny Zagórskich z cyklu „Jabłoniowy Sad”. Książka lekka i przyjemna. Polecam.

Czytając ten fragment pomyślałam o mojej D. Pisałam trochę o niej tutaj. Czytaj dalej

Wymagający podopieczni

 

 

 

 

 

 

 

Umówiłam się dziś z Agnieszką na Brunch, czyli na późne śniadanie i wczesny obiad. Koleżanka Polka od lat mieszkająca na stałe w Niemczech. Pracujemy razem w jednej firmie. Jakoś chemia zadziałaa od razu i jesteśmy teraz dobrymi koleżankami. Dobrze mieć taką bratnią polską duszę. 🙂

Śniadanio-obiad za 6 Euro i szwedzki stół. Czyli jemy to co chcemy, pijemy to co chcemy. Mamy czas, bo obie mamy wolne, więc jest fajnie. Pogoda prawdziwie letnia. Wczoraj była burza, a dziś powietrze jest świeże. Jemy na zewnątrz. Czytaj dalej

Historia pewnej opiekunki

 

 

 

 

 

 

Ania. Spotkałyśmy się przypadkiem w szpitalu w Polsce w sali przedzabiegowej cztery lata temu. Miałyśmy spędzić tylko jeden dzień w szpitalu. Nie znałyśmy się wogóle. Przygotowanie, zabieg, kilkugodzinnny odpoczynek po krótkiej narkozie i do domu. Szybko złapałyśmy z sobą kontakt. To był początek stycznia pewnego roku. Czytaj dalej

Nuudaaa wśród podopiecznych – niedziela

Niedziela upływa spokojnie, aczkolwiek niektórzy podopieczni się nudzą. Dziś to szczególnie dotkliwie zauważyłam i poczułam. Muszę pomóc codziennie rano podopiecznemu przy wstawaniu, pielęgnacji ciała, ubraniu, uczesaniu. Potem sprzatam łazienkę. Ogarniam śniadanie, pomagam przy jedzeniu, sprzątam po śniadaniu. To chwilę trwa. Nieraz muszę podgotować obiad. Jeżeli mój podopieczny nie zajmie się sobą, nie oglada telewizji, nie czyta, nie spędza czasu przy komputerze, nie rozmawia z rodziną czy znajomymi, nie ma fizjoterapii czy logopedy to zaczyna się nudzić i często marudzić. Zachęcam do współudziału przy pracach domowych, zachęcam do poczytania gazety, ale gdzie tam. Nie chce.

Jak sobie radzicie z tym, gdy podopieczny się nudzi i marudzi, podczas gdy Wy musicie wypełnić wiele obowiązków domowych?

Moja historia-cała prawda o mnie jako opiekunki

Pytacie mnie w e-mailach i nie tylko, jak to się stało, że pracuję w Niemczech jako opiekunka. Kilka informacji napisałam w zakładce O mnie.

Pierwszy raz pojechałam do pracy jako opiekunka osoby starszej w lipcu 2012 roku podczas moich wakacji (urlopu). Zawodowo pracowałam jako nauczyciel. Chciałam sobie dodatkowo zarobić. Szukałam pracy, przy której odpocznę umysłowo, będę miała okazję porozmawiać po niemiecku a przy okazji zarobię. Czytaj dalej

Bieganie – to lubię

Jestem zwolenniczką porannego biegania, ale nie wczesnego wstawania. Mój organizm najlepiej pracuje w godzinach porannych, ale nieraz ciało i umysł się buntują i nie chcą wstać. O moim idealnym poranku piszę tutaj.

Zawsze lubiłam biegać. Ale zawsze miałam wieczne wymówki: a to zmęczona, a to za dużo pracy, a to brak czasu, a to przeziębienie. Kto też tak ma? Gdy dzieci były małe, biegałam z dziećmi podczas zabaw lub spacerowałam.

Czytaj dalej

O zakupach …

Doris lubi robić zakupy. Gdy zaczęłam u niej pracować byłam zdziwiona, jak dużo wydaje na codzienne zakupy. A narzeka, że nie ma oszczędności, nie ma na kino, wakacje czy książkę. Nie wiem, czy chciała się popisać przede mną, bo w pierwszych dniach mojej pracy niemalże codziennie jeździłyśmy do pobliskiej galerii handlowej i codziennie wracałyśmy z pełnymi torbami. Czytaj dalej

Dwie panie … a jakże inne.

Piękny słoneczny dzień, a ja dziś pracuję. Mam dyżur u dwóch starszych pań, które mieszkają w jednym bloku. Pani Zimmer ma 83 lata, a pani Becker lat 90.

Idę z koleżanką,wdraża mnie do pracy u pani Zimmer. Dzwonimy, nikt nie odpowiada, mamy klucze, same otwieramy drzwi. Pani Zimmer przy pierwszym spotkaniu: „Co znowu nowa osoba? Nie, nie chcę, zaraz dzwonię do firmy”.

Świetny początek… Czytaj dalej

Moja Doris ma kota, a właściwie trzy …i cały z tym ambaras.

Pracuję w firmie, w której mam różne zmiany 8-, 12-, lub 24-godzinne. Obecnie w części pracuję z Doris, w części z osobami starszymi. Firma zajmuje się zarówno opieką nad osobą niepełnosprawną jak i starszą.

U Doris nikt nie chce mieć dyżuru, bo podobno jest trudną podopieczną.

Ma 48 lat, tak jak ja. Od urodzenia jest osobą niepełnosprawną, jeździ na wózku inwalidzkim. Co ciekawe jej mama jest Polką, ale Doris nie zna polskiego. Mama mieszka w tym samym mieście, ale jej nie odwiedza. Rozmawiają tylko przez telefon. Gdy ja rozmawiam z jej mamą, nawet po niemiecku, Doris jest zazdrosna i bywa nieprzyjemna. Czytaj dalej

Strona 1 z 3123